W NIKu mówiliśmy o ochronie ludności

6 maja 2026 roku Najwyższa Izba Kontroli zaprosiłaorganizacje społeczne na spotkanie, podczas którego wysłuchała jakie tematy znajdują się w centrum zainteresowania społeczeństwa obywatelskiego i powinny zostać podjęte przez kontrolerów tej instytucji.

Jak napisał w zaproszeniu Prezes NIK - Spotkaniebędzie okazją do kontynuacji debaty na temat kierunków działalności Najwyższej Izby Kontroli, a także funkcjonowania Izby i jej roli w systemie ustrojowym państwa i życiu społecznym, którą wspólnie rozpoczęliśmy w trakcie „przesłuchania publicznego” kandydatów na stanowisko Prezesa NIK w Sejmie
Rzeczypospolitej Polskiej we wrześniu ubiegłego roku.

Wcześniejsze działania dają owoce

Pierwszą radość mieliśmy zatem z sukcesu, jakim było doprowadzeniedo tego zeszłorocznego wysłuchania kandydatów na Prezesa NIK. Trzeba tu docenić
polityków – Małgorzatę Kidawę-Błońską, Marszałkinię Senatu oraz Szymona
Hołownię, Marszałka Sejmu. Byli otwarci na naszą propozycję, ich gabinety
ustaliły warunki techniczne, osobiście otworzyli wydarzenie i nadali mu odpowiednią
rangę. Więcej na ten temat można przeczytać w naszym tekście
Prawie pełna
jednogłośność Sejmu przy wyborze Prezesa NIK
.

Na spotkanie zostały zaproszone te organizacje, którebrały udział w wysłuchaniu wspomnianym w liście. Jak jednak zapowiedziano, było to pierwsze spotkanie i nie są wykluczone kolejne, jeśli okaże się że jest to dobry kierunek działania.

Nasze postulaty

Fundację dla Polski reprezentowała Julia Brykczyńska,Dyrektorka programowa Funduszu Obywatelskiego im. Ludwiki i Henryka Wujców. Tematem na który zwróciła uwagę NIK była współpraca wojewodów i administracji z organizacjami społecznym na rzecz ochrony ludności.

Organizacje społeczne, które chciałyby, na przykład zracji swojego doświadczenia zdobytego w trakcie kryzysu wywołanego pełnoskalową wojną w Ukrainie lub powodzi w Polsce w 2024 roku, wnioskować o uznanie za podmiot ochrony ludności, mają trudności z "wpięciem" się do systemu.

Sytua
cja różni się w zależności od województwa (np.inaczej jest w woj. lubelskim, a inaczej w podkarpackim). Niektóre urzędy rozpatrują takie wnioski, inne nie. Brak wzorów dokumentów i jasnych procedur. Organizacje nie rozumieją, na jakiej zasadzie i według jakich kryteriów dany urząd może podjąć decyzję odnośnie do danego podmiotu.

Z ustawy o ochronie ludności i obroniecywilnej, która została przyjęta 5 grudnia 2024 roku, wynika że organizacjemogą stać się podmiotami ochrony ludności, jeśli organ ochrony ludności zawrze z nimi porozumienie albo uzna je za taki podmiot w drodze decyzji administracyjnej. Porozumienie może zawrzeć wojewoda lub minister właściwy do
spraw wewnętrznych. Decyzję mogą natomiast wydać wójt, starosta, marszałek
województwa lub wojewoda. Już na poziomie ustawy zostało wpisanych kilka
podmiotów – są to m.in. PCK, Caritas, Polski Związek Łowiecki czy Polski Związek Wędkarski. Ale nie jest to jednoznaczne z ograniczeniem grona podmiotów, które mogą być częścią systemu ochrony ludności.

W MSWiA trwająprace nad wytycznymi dla wojewodów - odnośnie do postępowania z organizacjami pozarządowymi jako potencjalnymi podmiotami ochrony ludności. Ale dopiero okaże się jak to wygląda i działa w praktyce. Teoretycznie funkcjonuje już RozporządzenieMinistra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 3 marca 2025 r. w sprawie elementów porozumienia o wykonywaniu zadań ochrony ludności lub obrony cywilnej oraz sposobu weryfikacji zdolności podmiotu, z którym ma być zawarte
porozumienie, do wykonywania tych zadań, ale jest na zbyt ogólnym poziomie i nie
przekłada się na szerokie zmiany. Zainteresowanychorganizacji społecznych jest dużo, a porozumień czy decyzji jak na lekarstwo.

Dlaczego to ważne?

Sprawajest ważna, gdyż – jak pokazały dotychczasowe doświadczenia kryzysowe – to właśnie organizacje w małych społecznościach wiedziały komu i jak pomagać, miały
kontakty do właściwych instytucji, działały szybko. Nie jest jednak właściwe by
za każdym razem ich pomoc była spontanicznie uruchamiana. Doświadczenia
zagraniczne pokazują że system odporności trzeba budować regularnie i ćwiczyć.

Temat ten wielokrotnie jest podnoszony przez grantobiorców Funduszu Obywatelskiego
im. Ludwiki i Henryka Wujców. Gdy napisaliśmy w mediach społecznościowych o
czym mówiliśmy w NIK, odezwały się kolejne osoby. Szczęśliwie już udało się
nawiązać kontakt z właściwymi osobami w Izbie i jest nadzieja na zaplanowanie
dobrze przygotowanej kontroli.

Program spotkania
Link do ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej
Link do Rozporządzenia w sprawie elementów porozumienia o wykonywaniu zadańochrony ludności lub obrony cywilnej oraz sposobu weryfikacji zdolności podmiotu, z którym ma być zawarte porozumienie, dowykonywania tych zadań
Nasz wcześniejs
zy głos w tej sprawie. 27.08.2025. Felieton w Rzeczpospolitej: Katarzyna Batko-Tołuć: Obrona ludności bez ludności?

Fragmenty:

(...) martwi mnie, że społeczeństwo jest doceniane przez polityków iadministrację tylko wtedy, gdy dokona zrywu. Gdy jest narodem. Politycy rozpływają się nad społeczeństwem, gdy gremialnie pójdzie do wyborów. Albo gdy można opowiadać na świecie, że Polacy przyjęli uchodźców z Ukrainy w swoich domach. Ale politycy i administracja mają tendencję do zapominania o społeczeństwie na co dzień. (...)

Tuż przed upadkiem rosyjskiego drona byłam na spotkaniu przedstawicielilokalnych społeczności biorących udział w szkoleniach zatytułowanych „Społeczność lokalna gotowa na kryzys”. Byli tam głównie przedstawiciele administracji samorządowej i organizacji społecznych. Zobaczyłam, jak doświadczenia klęsk i kryzysów wpłynęły na sprawność i świadomość przedstawicieli organizacji społecznych na wschodzie kraju. Zobaczyłam też, jak bardzo są oni wykluczeni z planowania obronności kraju. A przecież są na pierwszej linii. Od przedstawicieli administracji usłyszeliśmy, że jej pracownicy są szkoleni, że ustalają plany, że rozmawiają ze swoimi odpowiednikami w innych
samorządach. Zresztą, dzięki sieciowaniu organizowanym przez organizacje społeczne (sic!). Wszyscy zwracali też uwagę na rolę lokalnego biznesu, który często daje sprzęt, ludzi do pracy i specjalistyczną wiedzę.

To było sympatyczne spotkanie. A jednak na koniec padło zdanie, które jest powodem do napisania tego tekstu. Jeden z przedstawicieli administracji powiedział: „Powiem może coś niepopularnego. Widzę w tej grupie nadreprezentację organizacji społecznych. Mają one pretensje, że nie są uwzględniane. Nie widzę przedsiębiorców. A przecież to oni realnie pomagają w czasie kryzysu”.

Nie wiem, czy ta wypowiedź była wynikiem braku wiedzy, stereotypów czypostrzegania przez administrację. Liczę, że chodzi o brak doświadczenia. Ów przedstawiciel administracji reprezentował bowiem samorząd znajdujący się w głębi Polski. Jego teren nie doświadczył powodzi, ani nie był na pierwszej linii pomocy w momencie wybuchu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Nie miał bezpośredniego doświadczenia w zarządzaniu naprawdę trudną sytuacją.

Obawiam się jednak, że jego opinia jest dość reprezentatywna. Aparat państwowy i samorządowy tak postrzega wkład obywateli w gotowość na kryzys. Jak dasz samochód, żywność i pracowników, to masz swoją rolę. Twój wkład jest mierzalny w pieniądzu. Ale gdy wiesz, jak budować sieci i szybko reagujesz umiesz zmobilizować biznes do pomocy, umiesz rozmawiać z ludźmi i przekonywać ich do zmiany sposobów działania, to w sumie nic nie umiesz.