Sejm właśnie przyjął ustawę mającą wspierać obywateli i dziennikarzy w obronie przed uciszającymi ich działalność pozwami. To długo oczekiwane rozwiązanie, którego pojawienie się wynika z europejskiej dyrektywy poświęconej temu zagadnieniu. Walczyły o nią te organizacje, które zajmują się wolnością słowa. Chodzi o tzw. SLAPPy - strategiczne pozwy sądowe przeciw partycypacji publicznej.
Dr Dominika Bychawska-Siniarska - jedna z najlepszych specjalistek od tego tematu, która sama została pozwana przez firmę chcącą wybudować spalarnię odpadów niebezpiecznych w gminie Mszczonów, podkreśla, że pozywającym nie chodzi o uzyskanie wyroku. - Chodzi o zmęczenie pozwanych kosztownym i długotrwałym procesem oraz zniechęcenie ich do dalszego udziału w debacie publicznej.
Jak tłumi się tę debatę? Na przykład przykład żądając by sąd udzielił zabezpieczenia powództwa. W przypadku Bychawskiej-Siniarskiej, oznaczało to że lokalne stowarzyszenie, do którego władz należy, ma natychmiast usunąć treści z mediów społecznościowych i dezaktywować stronę internetową. W praktyce jest to zabronienie lokalnej społeczności, aby brała udział w debacie publicznej o sprawie, która dotyczy jej zdrowia, życia i przyszłości.
SLAPPy są też długie i kosztowne. W Chorwacji członkowie zarządu stowarzyszenia Zelena Akcija - od około 10 lat jeżdżą z Zagrzebia do sądu w Dubrowniku. Inwestor chciał zmienić wzgórze Srđ, górujące nad tym pięknym nadmorskim miastem, w pole golfowe wokół którego miała powstać infrastruktura noclegowa. 268 willi oraz 1600 miejsc noclegowych w apartamentach na obszarze 310 hektarów. Oznaczałoby to przekazanie ostatniej strategicznej przestrzeni miasta, potrzebnej mieszkańcom Dubrownika na udogodnienia, których brakuje w zatłoczonym mieście. Zaś infrastruktura do tego projektu miałyby być zbudowana ze środków publicznych. By taka inwestycja powstała wycięte miały być lasy. Zamiast nich zasiana byłaby trawa.
W obu tych sprawach widać przewagę inwestorów nad mieszkańcami. Mogą sobie pozwolić na długi proces. Stać ich na najsprytniejszych prawników, wiedzących po jakie narzędzia sięgnąć by uciszyć mieszkańców. Te problemy spotykają też dziennikarzy, którzy piszą o sprawach ważnych dla lokalnych społeczności, ochrony środowiska czy jakości życia publicznego. A pozywającymi są nie tylko prywatni inwestorzy, ale też często władze publiczne. Zaś pozwy są w oczywisty sposób bezzasadne.
Ustawa przyjęta przez Sejm nie jest idealna. Właśnie ta “oczywista bezzasadność” budzi najwięcej wątpliwości. Istnieje obawa, że zamiast pozwów cywilnych, pojawi się wysyp spraw karnych o zniesławienie. Apel o poprawienie ustawy w Sejmie podpisały media z różnych stron sceny politycznej. Mimo tych i innych słabości, ważne jest, że istnienie problemu zostało przyznane, że dyskutuje się o problemie i że polskie państwo stara się podjąć wyzwanie walczenia ze SLAPPami.
***
Proces legislacyjny w Parlamencie - Druk nr 2488, Rządowy projekt ustawy o szczególnych środkach ochrony osób uczestniczących w debacie publicznej
Apel o skuteczne przepisy anty-SLAPP: Chronimy debatę publiczną przed uciszaniem
Rekomendacja Komitetu Ministrów Rady Europy CM/Rec(2024)2 dotycząca przeciwdziałania SLAPP
Dyrektywa (UE) 2024/1069 wprowadzająca mechanizmy umożliwiające szybkie oddalenie oczywiście bezzasadnych powództw oraz ochronę osób uczestniczących w debacie publicznej.
Dominika Bychawska-Siniarska: Witamy w klubie „zeslapowanych”. Jak strategiczne pozwy mogą tłumić debatę publiczną
Marzena Błaszczyk: Nie udawajmy, że w Polsce SLAPP-ów nie ma
Katarzyna Batko-Tołuć: Artykuł 212 ma się dobrze
