Artykuły ułożone są chronologicznie. Każdy zapowiadany jest hasłem, które nawiązuje wprost lub jest pośrednio związane z podejmowaną przez nas tematyką. Tam, gdzie jest to możliwe, podawane są wybrane fragmenty by zachęcić do przeczytania całości.
5.03.32026 - PRAWA I WOLNOŚCI
Ngo.pl, Freedom.gov: wolność słowa czy polityczna broń masowego rażenia?, komentarz Katarzyny Sadło, członkini zarządu Fundacji dla Polski
„Informacja to potęga. Odzyskaj swoje prawo do wolności słowa. Przygotuj się” – taka obietnica wita odwiedzających nieczynną jeszcze stronę freedom.gov, nad którą od jakiegoś czasu pracuje administracja Donalda Trumpa.
W lipcu 2021 roku, po zaledwie kilku tygodniach funkcjonowania, została zamknięta strona „poufna rozmowa”, na której ktoś publikował maile wykradzione ze skrzynki ówczesnego ministra Michała Dworczyka. Podobno w usuwaniu niewygodnych dla ministra treści pomógł nawet któryś z naszych sojuszników z NATO. Myślę, że minister bardzo by nie chciał, aby w imię wolności słowa w Internecie jakiś obcy rząd opublikował na swojej stronie usunięte maile. A to tylko jeden z przykładów, które warto mieć z tyłu głowy zanim się ochoczo przyklaśnie pomysłowi, żeby obcy rząd przekierowywał do nas całe szambo, które na mocy obowiązujących przepisów musimy z Internetu usuwać.
(…)
Instytut Ordo Iuris prowadzi właśnie internetową kampanię przeciwko planom usunięcia z katalogu kar za obrazę uczuć religijnych kary bezwzględnego więzienia, najwyraźniej uznając, że wolność słowa powinna być nie tylko bardzo ograniczona, ale czasami karana odsiadką. Wątpię, aby ktoś na prawicy chciał, aby na amerykańskiej rządowej stronie publikowane były wszystkie obrazoburcze grafiki i wypowiedzi usunięte z Internetu z powodu naruszenia polskich przepisów o ochronie uczuć religijnych.
Jestem też pewna, że nikt by nie chciał rozpowszechniania w amerykańskim rządowym serwisie wszystkich obraźliwych słów, jakie Jakub Żulczyk może jeszcze kiedyś skierować pod adresem polskiego prezydenta – znieważenie prezydenta jest w Polsce zakazane, ale amerykański urzędnik może przecież uznać, że ten zakaz ogranicza wolność słowa jego autora i trzeba mu tę wolność oddać.
6.03.2026 - PRAWORZĄDNOŚĆ I TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY
PAP, Safjan: choć sejmowa uchwała ws. TK nie zmieni prawa, jest niezwykle ważna i potrzebna - skrót z wypowiedzi dla PAP prof. Marka Safjana, ambasadora Funduszu Obywatelskiego im. Ludwiki i Henryka Wujców w Fundacji dla Polski
Były prezes TK zauważył, że "stan niepewności prawnej jest bolesny dla obywateli". "Wyroki z udziałem sędziów-dublerów są właściwie od początku nieważne, ale stwierdzenie tego w tym dokumencie, pokazanie, że takie jest stanowisko organu ustawodawczego, ma znaczenie prawne i przekłada się na większą pewność prawa" - wskazywał Safjan.
(…)
Według Safjana projektowana uchwała to przesłanie, które jest ważnym krokiem dla porządkowania całego systemu prawnego w Polsce, bo TK ma kluczową pozycje w tym systemie: kontrolę konstytucyjności prawa.
(…)
"Oczywiście uchwała nie załatwia sprawy systemowo, definitywnie i raz na zawsze. Ma, jako uchwała, ograniczone możliwości. Ale jest to zapowiedź, że te zmiany nastąpią. I są to zmiany, o których sam, jako prezes TK mówiłem wcześniej: odpowiednio skonstruowany zestaw kryteriów wobec kandydatów, zachowane mechanizmy wyborcze, które zapewniają równowagę polityczną" - zaznaczył. "I to, że sędziowie powinni być raczej wybierani w sposób wolny od czysto politycznych uwikłań i powinny być to osoby, które przed wyborem nie oddawały się działalności publicznej przez jakiś czas" - dodał.
6.03.2026 - BEZPIECZEŃSTWO A JAKOŚĆ POLSKIEJ POLITYKI
Rzeczpospolita, Iran a sprawa polska. Ślepa lojalność PiS do USA skończy się czkawką? Felieton Katarzyny Sadło, członkini zarządu Fundacji dla Polski
Braun może wykorzystać wojnę w kampanii wyborczej
Te deklaracje ślepej lojalności i przyłączanie się do krytyki państwa, które uznało, że bycie w sojuszu obronnym nie zobowiązuje go do udzielania wsparcia w wojnie napastniczej prowadzonej poza tym sojuszem, może szybko odbić się czkawką. Jeśli wojna nie zakończy się w miarę szybkim sukcesem – a na razie nic na to nie wskazuje – Donald Trump może zechcieć sprawdzić siłę polsko-amerykańskiego sojuszu i zaprosić naszych żołnierzy do udziału w „Bożym planie”. Zresztą nawet jeśli tak się nie stanie, jeśli wojna przeciągnie się do kampanii wyborczej, Korona Brauna będzie mogła całą kampanię oprzeć na straszeniu tym, że PiS wepchnie Polskę w „żydowską” wojnę, a wypowiedzi takie jak ta Czarnka, chwalącego Trumpa za wzięcie na siebie roli światowego żandarma, wrócą w wyborczych spotach Brauna. Być może razem z obecną narracją PiS, że to przez wojnę Trumpa mamy wyższe ceny i jesteśmy bardziej narażeni na ataki terrorystyczne.
W dobrze pojętym interesie PiS – akurat zbieżnym z interesem Polski – jest niedopuszczenie do tego, żeby brauniści urośli jako jedyna partia dystansująca się od amerykańsko-izraelskiej wojny. PiS tak bardzo chętny do żyrowania każdej decyzji Trumpa mocno osłabia swoją zdolność do odparcia w kampanii wyborczej oskarżeń, że po dojściu do władzy wyśle polskich żołnierzy na nie naszą wojnę.
10.03.2026 - WYBORY, JAKOŚĆ LOKALNEJ DEMOKRACJI
Radio dla Ciebie, Spór o dwukadencyjność w samorządach. Kto ma rację?, debata RDC, w której wzięła udział m.in. Katarzyna Batko-Tołuć, członkini zarządu Fundacji dla Polski. Pozostali goście to Dorota Zmarzlak, wiceprezeska Ruchu Samorządowego „Tak! Samorządy dla Polski” i dr Bartosz Wilk, Narodowy Instytut Samorządu Terytorialnego, Uniwersytet Warszawski.
11.03.2026 - WYBORY
Rzeczpospolita, Quo vadis administracjo wyborcza, felieton Katarzyny Batko-Tołuć, członkini Zarządu Fundacji dla Polski
Jednak największy wpływ na swój wizerunek i budowanie zaufania społecznego dla swoich działań ma sama administracja wyborcza. Mam na myśli głównie ciała działające permanentnie – Państwową Komisję Wyborczą, komisarzy i wspierające Krajowe Biuro Wyborcze.
Oczywistym sposobem budowania zaufania jest przejrzystość. W ostatnim czasie Państwowa Komisja Wyborcza zaczęła publikować zapowiedzi swoich posiedzeń i notatki po nich. Można też oglądać jej obrady na wniosek. Choć nie ma dostępu do jej nagrań po spotkaniach. Ale i tak ten postęp wydarzył się całkiem niedawno, choć podawanie takich informacji wydaje się dość oczywiste.
Ale sama przejrzystość nie wystarcza. Mówi się o powszechnym spadku zaufania do instytucji i o tym, że obywatele oceniają ich działania na podstawie rezultatów pracy. I jest to prawdziwy dylemat dla tak nobliwego środowiska, jakim jest PKW. Bo jednak są tam także prawnicy będący jeszcze niedawno znanymi politykami. Sam zakres obowiązków wpływa na kształtowanie sceny politycznej. Więc jak tu zachować niezależny wizerunek, a jednocześnie nie chować się za przepisami i ich minimalistyczną wykładnią? Bezpiecznie dla wizerunku niezależności, ale nieadekwatnie do oczekiwań społecznych?
Przepisy często nie nadążają za rzeczywistością lub wymagają odważnych strażników. Dla mnie podjęcie przez Państwową Komisję Wyborczą tematu nadużywania zasobów publicznych w kampanii wyborczej 2023 r. było odpowiedzią na rosnące od lat oburzenie społeczne. Ale ostatecznie niezaakceptowanie przez PKW sprawozdania komitetu wyborczego Prawa i Sprawiedliwości, również przez kryzys praworządności i kompozycję PKW, wyszło nie najlepiej. No i zawsze jest pytanie o konsekwentne zapobieganie nadużyciom przez wszystkie komitety.
Z drugiej strony są postulaty, by po prostu dobrze określić zadania administracji wyborczej i nie oczekiwać, że zajmie się wszystkim. Tak, ja jestem osobą, która słysząc hasło “wybory” zakłada, że zajmie się tym administracja wyborcza. Jako obywatelka nie wiem kto inny miałby się zająć dostrzeganymi problemami. Więc może PKW powinna mobilizować inne instytucje do działania – te wyspecjalizowane. Budować z nimi sieci współpracy. Komunikować, że coś dzieje się ze sprawami takimi jak deepfejki i boty używane w kampanii. Nieprawidłowości reklamy wyborczej w internecie. Po prostu pokazywać wyborcom i wyborczyniom, że widzi to samo co oni i szuka odpowiedzi na wyzwania.
13.03.2026 - BEZPIECZEŃSTWO A JAKOŚĆ POLSKIEJ POLITYKI
Rzeczpospolita, SAFE 0 procent, czyli prezydent Karol Nawrocki jak Scarlett O’Hara, felieton Katarzyny Sadło członkini zarządu Fundacji dla Polski 13.03.2026
Ten wpis byłego ministra obrony z września 2025 r. nie dotyczył bynajmniej prezydenckiej „alternatywy” dla unijnej pożyczki, bo o tej nikt jeszcze wtedy nie mówił, tylko oryginalnego programu SAFE. Jeśli niecałe pół roku temu Mariusz Błaszczak, który choćby z racji pełnionej wcześniej funkcji ministra obrony powinien się bardzo dobrze orientować w planach zakupowych polskiej armii i sposobie ich finansowania, nie tylko nie widział żadnego zagrożenia w unijnej pożyczce, ale wręcz domagał się jak najszybszego sięgnięcia po nią, to znaczy, że prawdziwym problemem nigdy nie była ani sama konstrukcja programu SAFE, ani warunki unijnej pożyczki, która miała sfinansować koszty zakupu uzbrojenia. Wszystkie rzekome problemy z programem SAFE zostały wymyślone na poczekaniu, w pośpiechu tak wielkim, że pisząc te słowa znam już prezydencki projekt ustawy wprowadzającej „polski” SAFE 0 proc., ale prezes Narodowego Banku Polskiego nie zdążył jeszcze przedstawić sposobu wygenerowania potrzebnych na zbrojeniowe zakupy 185 mld
14.03.2026 - POLITYKA MIGRACYJNA
Polskie Radio24, podcast Marzyciele i Rzemieślnicy, Integracja czy chaos? Polska wobec migracji, prowadzący Jan Jakub Wygnański, członek Rady Fundacji dla Polski
17.03.2026 - PRAWORZĄDNOŚĆ I TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY
Program III Polskiego Radia, Bez Uników. Rozmowa Polityczna w Trójce, Sprawa sędziów TK. Prof. Łętowska: oni nie ślubują prezydentowi, prof. Ewa Łętowska, członkini Kapituły Fundusz Obywatelskiego im. Ludwiki i Henryka Wujców w Fundacji dla Polski
17.03.2026 - PRAWORZĄDNOŚĆ I TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY
TVN 24, Fakty po Faktach "Powiedzmy, że mamy boczek..." - Ewa Łętowska wyjaśnia, skąd problem z przywracaniem praworządności, prof. Ewa Łętowska, członkini Kapituły Fundusz Obywatelskiego im. Ludwiki i Henryka Wujców w Fundacji dla Polski
18.03.2026 - PRAWORZĄDNOŚĆ I TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY
Program I Polskiego Radia, Rozmowa dnia z prof. Markiem Safjanem (ambasadorem Funduszu Obywatelskiego Ludwiki i Henryka Wujców w Fundacji dla Polski).
W piątek Sejm uzupełnił sześć wakatów w Trybunale Konstytucyjnym. Prof. Marek Safjan uważa, że przyjęcie od nich ślubowania przez prezydenta ma charakter czysto formalny. - Pozycja prezydenta w odniesieniu do ślubowania jest pozycją czysto bierną, on nie podejmuje żadnego aktu urzędowego, nie podejmuje żadnej decyzji, nie ma żadnej możliwości manewru. To jest zupełnie inna sytuacja niż w wypadku nominacji sędziowskich, o których tak często mówimy, nominacji do sądów powszechnych czy do Sądu Najwyższego. Tam rzeczywiście prezydent dokonuje aktu mianowania, tutaj nie ma aktu mianowania - tłumaczył. Prof. Safjan podkreślił, że "każda inna interpretacja, która prowadziłaby do tego, że prezydent może oceniać czy akt wyborczy był poprawny, skuteczny, i czy mógł doprowadzić do wyboru sędziów, byłaby ingerencją w konstytucyjnie zastrzeżone kompetencje parlamentu, czyli Sejmu w tym wypadku".
18.03.2026 - PRAWORZĄDNOŚĆ I TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY
TVP Info, program Pytania dnia, Profesor Marek Safjan w programie Pytanie dnia, (ambasador Funduszu Obywatelskiego Ludwiki i Henryka Wujców w Fundacji dla Polski)
20.03.2026 - BEZPIECZEŃSTWO A POLEXIT
Rzeczpospolita, Przy tej postawie PiS wobec UE można dojść tylko w miejsce bez odwrotu, felieton Katarzyny Sadło, członkini zarządu Fundacji dla Polski
Pół biedy, gdyby Kaczyński obiecał tylko zrywanie kontraktów i rezygnację z niewydanej do czasu objęcia przez niego władzy części pożyczki. Niestety, prezes już zapowiada, że przyszły „przyzwoity” rząd nie będzie jej w ogóle spłacał, co z pewnością się podoba elektoratowi, ale jest kolejnym krokiem w konsekwentnym wystawianiu się za unijne drzwi. Można dzisiaj na użytek politycznej publicystyki obiecywać, że jak już dojdziemy do władzy, to postawimy się i nie oddamy ani guzika, ale ostatecznie i tak przyjdzie oddać nie tylko guziki, ale też troczki od kalesonów. Jedyną kwestią dzisiaj jest więc tylko pytanie o koszt finansowy i polityczny nieostrożnych obietnic Kaczyńskiego.
Jestem przekonana, że żaden polityk PiS nie obieca w najbliższej przyszłości „wypierpolu” (dużo bardziej adekwatne niż wtórny i zbyt elegancki „polexit”), ale robiąc absolutnie wszystko i dużo więcej, żeby naszą obecność w Unii przedstawiać jako wiecznie składaną ofiarę z resztek suwerenności, dostarczają własnemu elektoratowi kolejnych powodów do uznania, że z obecności tej nie ma żadnych korzyści i trzeba się zwijać.
PiS nie jest dzisiaj partią eurosceptyczną, jest partią eurofobiczną. Trudno mi sobie przypomnieć jakąś unijną inicjatywę, której PiS nie odrzucił – dotyczy to nawet tych, które sam dopiero co przedstawiał jako wielką szansę dla Polski. Tyle że zbuntowany PiS nie próbuje żadnej z rzeczy, która mu się w Unii nie podoba, konstruktywnie zmieniać, nie buduje w niej także mądrych sojuszy, których celem jest systemowa reforma Unii, a nie wyłącznie rozwalenie w niej tego lub tamtego, z sojusznikami takimi jak jawnie prorosyjski Orbán i jawnie antypolska AfD. Na takiej postawie można zajechać jedynie w miejsce, z którego nie będzie już odwrotu, bo własny elektorat nie będzie rozumiał po co nam Unia, a Unia – po co jej Polska.
26.03.2026 - PRAWORZĄDNOŚĆ I TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY
Program III Polskiego Radia, Profesor Marek Safjan - stan polskiej praworządności, rozmowa z ambasadorem Funduszu Obywatelskiego Ludwiki i Henryka Wujców w Fundacji dla Polski.
27.03.2026 - PRAWA I WOLNOŚCI
Rzeczpospolita, Hektolitry hipokryzji polityków. "Wszystkich nas nie ułaskawi" nowym hasłem, felieton Katarzyny Sadło, członkini zarządu Fundacji dla Polski
(...) niesławny art. 212 kodeksu karnego, który każdy polityk chce znieść, gdy jest w opozycji i nigdy nie próbuje tego zrobić, gdy już rządzi.
Niestety, nawet tak głośna sprawa nie skończy się żadną zmianą systemową
Niestety, Adam Borowski postanowił rozegrać to inaczej, mobilizując pół Polski do obrony jego prawa do niedotrzymywania danego słowa. Sprawa skończy się, oczywiście, prezydenckim ułaskawieniem, tak jak zapewne będą się kończyć wszystkie sprawy, w których prawicowi dziennikarze i politycy będą sądownie zmuszani do poniesienia odpowiedzialności za swoje słowa. Niestety, nawet tak głośna sprawa nie skończy się żadną zmianą systemową, a jedynie przypomnieniem nam, których znajomości niezbędnych do wyproszenia ułaskawienia nie mamy, że prawo nie jest takie samo dla wszystkich. Nie będzie też takie samo dla wszystkich, jeśli jacyś małorozumni fani posłanki Wojciechowskiej odpowiedzą na jej apel. Bo gdy przyjdzie do ponoszenia odpowiedzialności za wygarnięcie Giertychowi, ona schowa się za poselski immunitet, a frajerzy, którzy jej apelu posłuchali, będą płacić za prawo do obrażania Giertycha ze swoich, gdy okaże się, że „wszystkich nas nie wsadzicie” to bardziej „wszystkich nas nie ułaskawi”.
27.03.2026 - TWORZENIE PRAWA I JAKOŚĆ POLSKIEJ DEMOKRACJI
Rzeczpospolita, Nowy zajazd na jawność, felieton Katarzyny Batko-Tołuć, członkini zarządu Fundacji dla Polski
Społeczeństwo obywatelskie, które w ostatnich kryzysach było pierwsze na linii frontu, właśnie się dowiaduje, że instytucje, które zawsze były spóźnione, muszą mieć więcej swobody w ukrywaniu swoich niedociągnięć.
Bez zdumienia, ale jednak z lekką irytacją, zapoznałam się z tekstem szykującym grunt pod ograniczenia jawności. Tym razem wyciągnięto broń atomową. Bezpieczeństwo! No i kto się temu będzie przeciwstawiał? Chyba tylko pożyteczni idioci Kremla, czyż nie?
(…)
Urwijmy co się da
Dyskusja o bezpieczeństwie jest konieczna. Ale musi być zaufanie, że wszyscy dbamy o interes publiczny. A ja w to w ogóle nie wierzę. Po pierwsze, takie zajazdy widziałam już wielokrotnie. Teraz trafiła się samorządowcom gratka w postaci bezpieczeństwa.
Może uda się przepchnąć kolanem zmiany związane z kontrolowaniem pytających. Standardem międzynarodowym jest możliwość anonimowego składania wniosków i w ogóle anonimowość dostępu do informacji. Chodzi o to, by władza, która powinna być rozliczalna, nie mogła wpływać na naszą możliwość składania pytań.
Teraz samorządowcy argumentują, że gdyby wiedzieli, kto składa pytania, to byłoby bezpieczniej. Co to da skoro informacja publiczna z definicji jest jawna? Czyli jeśli zapytam ja – obywatelka polska, łatwa do sprawdzenia w internecie i dostanę informację – to będę mogła to w dowolny sposób upublicznić. Putin, FSB i inni sabotażyści dowiedzą się ode mnie. Bo ja uważam, że jak publiczne, to publiczne. Ale jeśli jestem mieszkanką małej miejscowości, to myśl, że władza lokalna wie, że ją pytam, może świetnie powstrzymać mnie od pytania. Nie tylko do celów sabotażu, ale też kontroli społecznej. A zatem o co chodzi z tą wiedzą o pytających? O bezpieczeństwo czy o efekt mrożący?
