Magyarsplaining - pierwsze powyborcze komentarze węgierskie

Nasi węgierscy przyjaciele z organizacji praw człowieka i świata nauki zabawnie przerobili termin “mansplaining” (ang. man „mężczyzna”, explaining „wyjaśnianie”) określające tłumaczenie czegoś kobiecie przez mężczyznę. Zazwyczaj w sytuacji niewymagającej tego wyjaśnienia lub nawet z pominięciem jej wcześniejszych wypowiedzi świadczących o tym, że doskonale zna (czasem nawet lepiej) dane zjawisko.

Choć termin “mansplaining” ma pejoratywny wydźwięk, znajomi Węgrzy i Węgierki bawią się słowem “Magyar” - mającym w tym przypadku podwójne znaczenie. Oznacza osobę narodowości węgierskiej i lidera partii Tisza - Pétera Magyara. A, że po fenomenalnym zwycięstwie tego ostatniego w wyborach 12 kwietnia 2026 roku sytuacja na Węgrzech jest jednym z najgorętszych tematów politycznych, nasi przyjaciele przeżywają rozkwit popularności i zainteresowania. Erupcję radości powoduje też to, że od lat nie doświadczali pozytywnego odbioru międzynarodowego. Dlatego bawią się słowami i sytuacją, nim minie miodowy okres.

W sobotę, 18 kwietnia 2026 roku zakończyło się liczenie głosów. Wprawdzie znaliśmy wyniki dla podliczonych ponad 98% głosujących już pierwszego wieczoru, ale głosowanie korespondencyjne i głosowanie w miejscu innym niż miejsce zamieszkania, w tym zagranicą liczone jest później. Co do zasady nie zmieniło się zbyt wiele. Péter Magyar miał większość konstytucyjną już 12 kwietnia - 138 mandatów na 199 w węgierskim parlamencie. Zaś 18 kwietnia mandat jego ugrupowania - Tisza - stał się nawet silniejszy - 141 miejsc w Parlamencie.

Byliśmy na miejscu i obserwowaliśmy wybory!

Sprawa tego, co wydarzy się na Węgrzech jest nam bardzo bliska. Wsparliśmy wyjazd 24 polskich ekspertów od obserwacji wyborczej, którzy w dniu głosowania obserwowali około 100 komisji obwodowych - podczas otwarcia, głosowania, liczenia głosów, a nawet sprawdzania wyników. Pisaliśmy o tym w tekście pt. “Czym jest, a czym nie jest obserwacja wyborcza”.

Słuchamy podcastów, żebyście Wy nie musieli!

W tym tekście natomiast chcemy się z Wami podzielić tym, co wychwyciliśmy z podcastów, tekstów i webinarów, które ukazały się w powyborczym tygodniu. Nie rościmy sobie pretensji do tego by przekazać Wam pełen obraz. Nikt go chyba zresztą nie zna. Dzielimy się tym, co ciekawe. I liczymy na to, że zbierając te materiały w jednym miejscu, tworzymy podręczny zbiór do którego będzie można wrócić za jakiś czas i zobaczyć na ile komentarze i przewidywania były trafne.

Za klęską Fideszu stoi pogarszająca się sytuacja ekonomiczna

Węgierscy komentatorzy są dość zgodni w tym, że choć Péter Magyar jest niezwykle charyzmatycznym, pracowitym i energicznym przywódcą, nie osiągnąłby takiego wyniku, gdyby nie wkroczył na scenę w sytuacji galopującej inflacji i pogarszających się usług publicznych. Do tego jeszcze dochodzi brak pieniędzy z Unii Europejskiej. Zmieniła się percepcja społeczna, że to Viktor Orbán zapewni stabilność.

Ważne jest też zawłaszczenie państwa przez Fidesz i jego przywódcę. Ale bez pogarszającej się sytuacji ekonomicznej nie miałoby to aż takiego znaczenia. W jednym z webinarów dr Csaba Győry mówi: “Kluczowa różnica między Polską a Węgrami jest taka, że my mieliśmy zakorzenioną korupcję i przejęte państwo. Mieszkam w Polsce od 10 lat. To jest nieporównywalne. W czasie rządów PiS nie było niczego takiego. Nawet jeśli to się zaczęło z Orlenem czy pod koniec rządów PiS. To była amatorszczyzna. To była mała skala w porównaniu z tym, co zrobił system Orbána na Węgrzech”.

Rozmówcy wskazują na przejęcie wszystkich instytucji - sądów, prokuratury, mediów, uniwersytetów. Na tworzone podmioty o pompatycznych nazwach np. “fundacjach zarządzających aktywami w interesie publicznym”, do których wyprowadzane były ogromne fundusze. Całkowicie nieprzejrzystych, nierozliczalnych i tajemniczych. Kiedy nadzieja na zmianę wzięła górę, zaczął się rozpad systemu. Pojawiło się wielu whistleblowerów n.p. z policji. Opowiadali o korupcji, o tym jak system działa przeciw obywatelom i jak do celów partyjnych lub prywatnych wykorzystywane są zasoby publiczne.

Mówią też o tym, że poprawa usług publicznych i przywrócenie dostępu do środków z Unii Europejskiej będzie jednym z pierwszych zadań nowego rządu.

Wiara we własną propagandę

Ciekawe są także komentarze dotyczące zaskoczenia Fideszu i samego Viktora Orbána wynikiem wyborczym. Tak, jakby naprawdę wierzył we własną propagandę. Zdaniem komentatorów pod koniec kampanii mógł już sobie zdawać sprawę jak się sprawy mają, ale było już za późno. Nie zmienił ordynacji wyborczej. I to, na czym wcześniej zyskiwał, nagle okazało się sprzyjać przeciwnikowi.

Kilka słów przypomnienia o ordynacji wyborczej na Węgrzech. Jest ona tak skonstruowana, że zwycięzca w wyborach ma nieprawdopodobną premię. Są to kolejne wybory, gdy jedna partia zdobywa większość konstytucyjną. Wynika to nie tylko ze sposobu przeliczania mandatów w systemie proporcjonalnym z wykorzystaniem znanej w Polsce i często winionej o faworyzowanie zwycięzców metody d’Honta. Tę wyjątkowo wysoką premię dla zwycięzców zapewniają okręgi jednomandatowe. Na Węgrzech większość mandatów w parlamencie obsadzanych jest bowiem w systemie większoszościowym. Jest ich 106 na 199. Zmianę ordynacji wprowadził prem

Jak to wygląda w praktyce? Na pierwszej karcie do głosowania wyborca głosuje na jedną osobę – to oczywiście kandydat partyjny. Wygrywa ten, który zdobywa najwięcej głosów. Nie musi to być ponad pięćdziesiąt procent, wystarczy zwykła większość. Pozostałe głosy są rozdrobnione pomiędzy innych kandydatów.

Dodatkowo, przewaga zwycięzcy w wyborach większościowych, wpływa też na listę krajową - na którą wyborca głosuje na drugiej karcie wyborczej. Mandaty z listy krajowej rozdzielane są proporcjonalnie. Partie walczą o 93 mandaty. Partia, której kandydat wygrał w danym okręgu, dostaje dodatkowe głosy do listy krajowej.

Co jednak ciekawe, jednomandatowe okręgi wyborcze były skonstruowane w taki sposób by maksymalizować wsparcie dla Fideszu. Jest to zjawisko zwane gerrymanderingiem. I ta metoda nie zadziałała. Przytłaczającą większość mandatów w 2026 roku zdobyła Tisza. Jest to wynik ogromnej frekwencji wyborczej - na poziomie 79%. Na Fidesz nominalnie głosowało prawie 2,5 miliona wyborców - mniej więcej tyle, ile głosowało w 2022 roku, ale na Tiszę - 3,4 miliona. Fidesz stracił całe pokolenie młodych, nikt nie wiedział ile z nich pójdzie do wyborów.

Strona węgierskiej centralnej komisji wyborczej jest dostępna w języku angielskim i można obejrzeć dokładne dane z okręgów Nemzeti Választási Iroda - Országgyűlési képviselők választása

O wynikach wyborów zdecydowały wyniki w 106 większościowych okręgach, które dzielą się z grubsza na cztery kategorie: Budapeszt miejski, Budapeszt podmiejski, stolice powiatów i wieś. Konwencjonalny wynik powinien być taki, że opozycja weźmie Budapeszt, Fidesz weźmie przedmieścia, opozycji przypadną też stolice powiatów, ale bardzo rzadko mandaty w okręgach wiejskich. Tymczasem tak się nie stało. Właśnie z powodu frekwencji.

Komentatorzy wskazują jednak, że ordynacja powinna być zmieniona przez nowy rząd. Ta ordynacja jest zagrożeniem dla demokracji, a jednym z zadań nowego rządu będzie przywracanie systemu kontroli charakterystycznego dla państw demokratycznych.

Doświadczenie versus nowa energia

Jak zaznacza Márta Pardavi, szefowa Węgierskiego Komitetu Helsińsńskiego poziom energii i entuzjazmu społecznego jest niebywały. Jest jednak wiele znaków zapytania. W Parlamencie będzie wiele nowych osób, które nie mają doświadczenia. Nawet Tisza to nie do końca partia, a raczej ruch społeczny. Nikt tych ludzi nie zna. W administracji jest zaś wiele osób z doświadczeniem zdobytym za czasów Viktora Orbána.

Organizacje społeczne będą musiały przejść z pozycji oporu, na stanowisko kontroli społecznej, rozliczalności i współpracy. A to wcale nie jest łatwe. Márta Pardavi mówi, że ona sama pamięta jeszcze czasy spotkań w Parlamencie czy z administracją, ale większość jej pracowników tego nie doświadczyła.

A tymczasem wyzwań jest ogromnie dużo - przywrócenie praworządności, sprawdzenie co się dzieje z pieniędzmi publicznymi i likwidacja sposobów na ich przejmowanie, reformy społeczne. Tisza obiecuje bardzo partycypacyjny sposób rządzenia. Czy to się uda? Warto obserwować.

Suwereniści okazali się podlegli

Propaganda Fideszu i jego program wyborczy opierały się na podkreślaniu suwerenności państwa. Hasła wyborcze - szczujace przeciw Unii Europejskiej, Ukrainie i migrantom rozminęły się z oczekiwaniami narodu. Fidesz stracił kontakt z wyborcami.

I chodź twarda baza wyborcza była dumna z osiągnięć Viktora Orbána i z tego, że muszą się z nim wszyscy liczyć, to do reszty wyborców dotarły teksty o rozmowach Orbána z Sergiejem Ławrowem i Władimirem Putinem. Pełne podległości. Jeśli dodać do tego wizytę J.D. Vance’a tuż przed wyborami, w czasie gdy Stany Zjednoczone zaczęły być coraz bardziej kłopotliwym wsparciem wizerunkowym, katastrofa była gotowa. Wielu młodych wyborców jest wyraźnie proeuropejska, więc prorosyjskie i proamerykańskie wydanie “suwerenności” rozminęło się ich oczekiwaniami. W wieczór wyborczy jednymi z najczęściej pojawiających się haseł wiwatujących osób były okrzyki “Europa” i “Rosjanie do domu”.

Jak zresztą podkreśla András Rácz, z Center for Security and Defense w DGAP German Council on Foreign Relations, po raz pierwszy w węgierskich wyborach tak wielką rolę odegrały obce mocarstwa i zagranica. Z jednej strony Rosja, z drugiej Ameryka, z trzeciej prawdopodobnie zachodnie służby od których wyciekły nagrania rozmów Orbána.

Dlaczego wynik tych wyborów to game changer?

Głównym powodem wielkiego zainteresowania międzynarodowego tymi wyborami jest ich wpływ na układ sił w Unii Europejskiej. Viktor Orbán nie jest jedynym autokratą w Unii Europejskiej, jednak kryjący się za jego plecami Robert Fico i Andrej Babiš stracili ważnego sojusznika. W Europie oczekuje się, że zniknie blokada ze strony Węgier na wsparcie Ukrainy w walce z Rosją.

Péter Magyar jest ostrożny w obiecywaniu wielkich zmian. Jeśli chodzi o sektor energetyczny nadal będzie współpracował z Rosją. Tym, co może się zmieni będzie większa dywersyfikacja źródeł gazu. Zresztą zamierza też kontynuować politykę poprzednika jeśli chodzi o Chiny, które są wielkim inwestorem na Węgrzech.

Co do szybkiej ścieżki dla Ukrainy w Unii Europejskiej, zapowiedział referendum.

Wnioski dla Polski?

Węgrzy mają poczucie, że ich sytuacja jest wyjątkowa. Szesnaście lat to nie osiem. Systemowa korupcja to nie Willa plus. Większość konstytucyjna, to nie żrąca się koalicja.

Organizacje społeczne otrzymały też wiele przestróg od polskich organizacji. Pewnie nie wszystko będzie idealnie, ale życzymy naszym Przyjaciółkom i Przyjaciołom by nam pokazali jak się wychodzi z nie-liberalnej demokracji (illiberal democracy).

***

Pisząc ten tekst korzystaliśmy z następujących webinarów:

1. Hungary after the elections – what’s next for the rule of law?

Democracy Reporting International

Moderator:

  • Jakub Jaraczewski | Senior Research Coordinator at Democracy Reporting International

Ekspertki i ekspert:

  • Dr Edit Zgut-Przybylska | Assistant Professor at the Institute of Philosophy and Sociology (IFIS) in the Polish Academy of Sciences (PAN) and a visiting fellow at CEU Democracy Institute
  • Marta Pardavi | Co-chair, Hungarian Helsinki Committee
  • Dr Csaba Győry | Assistant Professor at the Department of Law and Society, ELTE University Faculty of Law

2. Elections in Hungary: Results, Lessons, Implications.

DGAP German Council on Foreign Relations

Moderator:

Milan Nič, Senior Research Fellow, Center for Order and Governance in Eastern Europe, Russia, and Central Asia, DGAP

Eskpertka i eksperci:

Róbert László, Election Expert, Political Capital Policy Research and Consulting Institute
András Rácz, Senior Fellow, Center for Security and Defense, DGAP
Márta Pardavi, Co-chair, Hungarian Helsinki Committee
Mujtaba Rahman, Managing Director Europe, Eurasia Group

Osłuchaliśmy też podcast "Przez Pryzmat"

3. Hungary decided: Orban era ends. A talk with Zsofia Banuta.

Polecamy też następujące teksty:

https://wordpress.democracy-reporting.org/blog/stability-renewal-or-rupture-a-comparative-analysis-of-hungarys-2026-party-programmes/