Wyobraźcie sobie państwo, w którym prokuratura - odpowiedzialna za ściganie przestępstw - nie robi tego, gdyż jest zależna od władzy wykonawczej. Wyobraźcie sobie państwo, w którym przynależność do tych samych kręgów towarzyskich pomiędzy prokuratorem rejonowym, a wójtem czy burmistrzem decyduje o umorzeniu śledztwa lub niewszczęciu dochodzenia. Czy obywatel nie powinien mieć wówczas narzędzia do egzekwowania prawa? I czy powinno istnieć zróżnicowanie w kwestii egzekwowania prawa wobec siebie lub wobec dobra nas wszystkich?
30 czerwca o 11.15 odbywa się sprawa kasacyjna Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska wobec wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie negującego prawo obywateli do tak zwanego skarżenia subsydiarnego w sprawach dotyczących prawa do informacji.
O czym była sprawa?
Historia tej sprawy dotyczy wniosków o finansowanie i rozliczenie się z finansowania przez Fundację Lux Veritatis związaną z ojcem Tadeuszem Rydzykiem. W 2016 roku organizacja złożyła wniosek o informację i początkowo nie otrzymała żadnej informacji, a z czasem otrzymała jej część. Ze względu na ewidentnie celowy opór podmiotu, do którego wnioskowała i jego domniemane uprzywilejowanie w państwie, złożyła zawiadomienie do prokuratury. Ta sprawą zająć się nie chciała, choć kilkakrotnie sąd jej to nakazywał. W końcu udało się przejść przez wszystkie procedury i organizacja sama mogła zostać oskarżycielem.
Co na to sądy?
W pierwszej instancji sprawę wygrała i członkini zarządu Fundacji Lux Veritatis została ukarana. Przez cały proces prokuratura występowała po stronie oskarżonego, negując możliwość Stowarzyszenia do bycia oskarżycielem. Wskazywała, organizacja nie ma własnego interesu, gdyż prawo do informacji jest zbyt abstrakcyjne i dotyczy wszystkich, a nie jednej organizacji. Sąd jednak zobaczył pokrzywdzonego w organizacji wnioskującej o informację i jej nieotrzymującej.
Przegrana w pierwszej instancji Fundacja Lux Veritatis złożyła apelację do Sądu Okręgowego. I ten sąd w ogóle nie rozważał sprawy, a zgodził się z argumentacją prokuratury. Czyli - wnioskodawca o informację nie jest pokrzywdzony, co wynika z istoty prawa do informacji. Jest abstrakcyjne.
Czyli obywatelu - jeśli chcesz wiedzieć, czy wybudują ci drogę koło domu, który właśnie kupujesz, to w razie nieudzielenia ci informacji, nie możesz być pokrzywdzonym.
Doniosłość sprawy
Jeśli Sąd Najwyższy zgodzi się z wyrokiem Sądu Okręgowego w przyszłości obywatele nie będą w stanie kontrolować przestępstw popełnianych przeciwko interesowi publicznemu, nawet jeśli sami będą pokrzywdzonymi. Oczywiście od tego jest prokuratura. Ale co się dzieje, jeśli de facto nie ma nad nią demokratycznej kontroli?
A niestety nie ma i o tym mówią sami prokuratorzy debatując o zmianach. Fundusz Obywatelski im. Ludwiki i Henryka Wujca te debaty wspierał.
To tak, jakby interes publiczny nie był związany z obywatelami. Przy czym dotyczy to tylko jednego prawa - prawa do informacji.
Dlatego ta rozprawa jest taka ważna. Nie chodzi w niej o ukaranie jednej Fundacji. Tu chodzi o zasady państwa prawa i zachowanie mocy obywateli do kontrolowania tego, co dzieje się w państwie.
Aut. Katarzyna Batko-Tołuć
