Pilnujemy konstytucyjnych praw

W Fundacji dla Polski zajmujemy się jakością działania państwa. Patrzymy obywatelskim okiem. W ramach Funduszu Obywatelskiego im. Ludwiki i Henryka Wujców finansowo wspieramy inicjatywy, które tą tematyką się zajmują. Wszystkie one korzystają z gwarantowanego art. 61 Konstytucji RP prawa do informacji.

- Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa.

Sposób, w jaki należy wykonywać i egzekwować to prawo, określony jest w ustawie o dostępie do informacji publicznej. Choć czasem inne ustawy określają inne tryby.

Co ważniejsze - ustawa czy Konstytucja?

Z przepisów ustawy od lat niezadowolona jest administracja, ale też obywatele. Choć ci ostatni raczej w wyniku rozczarowania tym, jak stosowane są przepisy. Wśród licznych problemów, na które wskazują obywatele jest możliwość przeciągania w nieskończoność procedur sądowych. Informacja otrzymana po czterech, pięciu czy sześciu latach nikomu nie jest potrzebna. Urzędnicy narzekają, że obywatele za dużo pytają, “pieniaczą” i pytają w interesie własnym. A powinni - zdaniem administracji - w interesie publicznym. Tyle tylko, że Konstytucja wcale o tym nie mówi w jakim interesie ma obywatel pytać i kto ma rozsądzić jaki to interes.

Doszło do dialogu

Poziom emocji wokół tych przepisów jest tak duży, że rząd nie bardzo chciał otwierać tę puszkę Pandory. Zwłaszcza, że obecny premier - jeszcze w 2011 roku - miał sporo kłopotów z zaangażowanymi w tej sprawie organizacjami społecznymi, jeszcze. Ale mocna presja ze strony administracji publicznej spowodowała, że premier się ugiął. I tak doszło do pierwszego od wielu lat dialogu o zmianach w ustawie. Przy czym administracja liczyła, że będzie to oznaczało ograniczenia w dostępie do informacji. Organizacje społeczne zostały zaproszone na spotkanie i kierunek zmian wcale nie okazał się przesądzony.

8 czerwca 2026 roku odbyło się pierwsze spotkanie w kancelarii premiera. Pojawili się między innymi przedstawiciele Ministerstwa Cyfryzacji, Ministerstwa Obrony Narodowej, Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, a także Centralnego Ośrodka Informatyki, wiceprzewodnicząca Komitetu do spraw Pożytku Publicznego i osoby pracujące w Rządowym Centrum Legislacji. Po stronie społecznej obecni byli przedstawiciele Rady Działalności Pożytku Publicznego, Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, Fundacji dla Polski, Fundacji Wolności, Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Fundacji im. Stefana Batorego, Fundacji Odpowiedzialna Polityka, Forum Obywatelskiego Rozwoju i Stowarzyszenia 61.

W wyniku dyskusji powstały dwie grupy robocze.

Jedna ds. e-narzędzi, kwestii związanych z BIP, narzędzi informatycznych, których administracja może używać w sposób prostszy, standaryzowany przy udzielaniu odpowiedzi na wnioski o udostępnienie informacji publicznej.

Druga, ma dotyczyć tzw. przez administrację zjawiska nadużycia prawa dostępu do informacji publicznej, doprecyzowanie pojęć: nadużywanie informacji publicznej, tajemnica dyplomatyczna. Przesłanki bezpieczeństwa. Oraz rzekomego korzystania z prawa do informacji niezgodnie z przeznaczeniem ustawy.

Pilnujemy sprawy

Fundacja dla Polski zgłasza się do obu grup, by pilnować konstytucyjnego prawa obywateli i działać na rzecz jak najlepszego ich gwarantowania.

A już w środę - 17 czerwca 20026 - w Rzeczpospolitej ukaże się felieton Katarzyny Batko-Tołuć, członkini zarządu Fundacji - na temat tego spotkania.