Jesteście zmartwieni? My też. I wiemy, że samo martwienie się nie wystarczy.
Piątkowe wydarzenia pokazały, jak głęboki jest kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego. I jak wiele mamy do stracenia, jeśli nie uda się go rozwiązać.
Nie chodzi o to, że z dnia na dzień przestanie nam się dobrze żyć. Ale bez działającego Trybunału Konstytucyjnego żyjemy jak w domu bez bezpiecznika: w każdej chwili może dojść do zwarcia, a nasze prawa - prawa obywateli - pozostają bez skutecznej ochrony.
Trybunał nie jest własnością żadnej partii, rządu ani prezydenta. Jest instytucją państwa, która ma służyć wszystkim obywatelkom i obywatelom.
Niepokoją nas obrazy eskalacji konfliktu, agresji, konfrontacji i braku szacunku dla powagi instytucji państwa.
Rozumiemy potrzebę sprawiedliwości i rozliczenia odpowiedzialnych za obecny kryzys. To bardzo ludzka potrzeba. Ale spór wokół Trybunału podzielił nas już tak mocno, że dla wspólnego dobra trzeba dziś patrzeć przede wszystkim w przyszłość.
Dlatego apelujemy do wszystkich polityków, bez względu na reprezentowaną opcję: przestańcie rozgrywać swoje interesy kosztem państwa i obywateli. Weźcie odpowiedzialność za instytucję, która ma chronić nasze prawa.
Oczekujemy rzeczywistych działań, dialogu ponad podziałami i wypracowania zgodnego z prawem i Konstytucją rozwiązania, które przywróci pełną funkcjonalność Trybunału Konstytucyjnego.
Wybraliśmy Was po to, by państwo działało. Nie po to, by było zakładnikiem politycznego konfliktu.
Tymczasem w tej politycznej walce przestali się liczyć obywatele i ochrona ich praw. I to jest smutna prawda. Jeśli naprawdę jesteśmy dla Was ważni – będziecie umieli się porozumieć.
