Moje oczekiwanie, gdy czekam na te materiały jest takie, że znowu się czegoś o Polsce dowiem. Czegoś co mi umknęło, czego nie przeczytałam, nie dosłyszałam, nie ogarniam, albo po prostu nie wiem. (…) Materiały związane z tym, co się nie tylko w regionach, ale w Polsce dzieje, i które nie są wykreowane. To co dostaliśmy do oceny, to nie są takie tematy, które wiecie - siadamy na kolegium i myślimy o czym by tu dzisiaj napisać. (…) Znalazłam dużo tematów, które są pozapolityczne i to w tym roku chyba mnie najbardziej uderzyło. (…) To już nie politycy narzucają dziennikarstwu agendę i nie oni dyktują czym się mamy zajmować. (…) To nie oni decydują. Życie, ludzie, nasi czytelnicy. (…) Rozliczenie z przeszłością. (…) Pojednanie, tolerancja pomiędzy pokoleniami. (…) Dowiedziałam się skąd pochodzi influencer z dziedziny robotyki, o którym słyszał nawet Elon Musk, a ja nie słyszałam, więc uzupełniłam wiedzę. Oraz jaka była droga polskiego współtwórcy OpenAI i chata GPT. (…) Ale też jak na przykład automaty zmieniają życie w mieście. I w ogóle styl życia i organizacji codziennego dnia ludzi w małej miejscowości. Przeczytałam teksty o molestowaniu, np. w szpitalu. (…) Mamy już problem z Internetowym Kontem Pacjenta i z oszustwami na aplikację. Były oczywiście teksty dotyczące piramid finansowych. Te piramidy są chyba niezniszczalne. Ale tym razem właśnie z wykorzystaniem aplikacji albo modnego biznesu recyklingowego. Było dużo więcej materiałów dotyczących suszy, braku wody i zmian w klimacie. (…) Było o problemach w szkołach. (…) Było o stosunku do migrantów.
Te słowa wypowiedziała szefowa jury SGL Local Press - redaktor Renata Gluza. Podczas gali finałowej tej nagrody (11 marca 2026 roku). Przytaczamy je, gdyż współbrzmią one z naszym przekonaniem o tym, iż prasa lokalna najwcześniej sygnalizuje co dzieje się w Polsce, jakie są problemy i o czym decydenci powinni myślieć. Jakie problemy powinni rozwiązywać, jeśli chcą odpornego państwa. Państwa, które nie zostawia ludzi w potrzebie. Które odpowiada na problemy i nie czeka, aż ktoś inny opowie ludziom o ich krzywdach. Aż ktoś obieca rozwiązania, choć będą to tylko obietnice.
W tym roku byliśmy fundatorem jednej z nagród - za reportaż. Wręczając nagrodę i słuchając o czym traktują nagradzane teksty, zamarzyliśmy o osobnej kategorii nagrody - za materiał dotyczący praw człowieka. Może uda się stworzyć ją w przyszłym roku.
W czasie gali nie zabrakło też refleksji o wolności słowa. Jak co roku wspomniano o Andrzeju Poczobucie - który przez lata był jurorem SGL Local Press. Wzruszeń dostarczył nam zwolniony z łukaszenkowskiego więzienia Alaksandr Mancewicz. Jego słowa poruszyły nas do łez:
Dzień dobry szanowni państwo. Koledzy i koleżanki. Przyjaciele. Przez cały ten czas, kiedy byłem w więzieniu wiedziałem o tym, że ktoś o mnie tu myśli, ktoś podtrzymuje. Dziękuję za uwagę, jaką poświęcacie dziś Białorusi. W najciemniejszych dla naszego kraju czasach w ostatnich dziesięcioleciach. Dziękuję także za to, że pojęcie solidarności nie jest wam obojętne. Przez cały czas, gdy byłem za kratami, a ten koszmar dla mnie trwał przez prawie trzy lata, wierzyłem i wiedziałem, że o mnie pamiętacie. Robicie wszystko, abym odzyskał wolność. To dodawało mi sił. Siły dodawał mi także przykład niezłomności moich kolegów o podobnym losie. Kaciaryna Borysiewicz, która faktycznie stała się pierwszą dziennikarką uwięzioną przez reżim. Przykład jeszcze jednej kobiety - Maryny Zołatawej. I oczywiście przykład Andrzeja Poczobuta. To, że nigdy nie przyznałem się do winy, jest również zasługą Andrzeja. Jego los, tak jak i w dawnych trudnych czasach naszej często wspólnej historii, łączy nasze narody. A hasło za wolność waszą i naszą znów stało się dziś aktualne. W więzieniach Łukaszenki wciąż przebywa ponad trzydziestu dziennikarzy i wydawców. Nie zapominajmy o nich. O ludziach, których jedyną winą było mówienie prawdy".
Do tych słów nawiązała nasza przedstawicielka Katarzyna Batko-Tołuć przed wręczeniem nagrody za reportaż.
Jako Fundacja dla Polski jesteśmy bardzo dumni, że możemy w tym roku być fundatorem nagrody, a że ten element wzruszenia dotyczący wolności słowa nam dzisiaj towarzyszy od początku, to chciałam powiedzieć, że patroni naszego Funduszu - Henryk i Ludwika Wujec, to były też osoby, które doskonale zdawały sobie sprawę z mocy słowa. I w ich mieszkaniu prywatnym, na Stegnach, w Warszawie, przez wiele lat mieściła się redakcja Robotnika, w czasie gdy nie było u nas wolności słowa i walczyliśmy o nią. Oni walczyli.
Nagranie z Gali jest dostępne poniżej.
Teksty nominowane do nagrody znajdują się na stronie Stowarzyszenia Gazet Lokalnych.
